Jesienny taras.

Ogrzewamy się ostatnimi promykami słońca….na tarasie. :-)

Aż żal, że ten czas tak szybko płynie… Ach znowu ta jesień i zima .. :-(  Ogrodowe rewolucje na ten rok uważamy za zakończone. Dziś prezentacja tarasu…. Na przyszły rok organizacja miejsca do zabaw dla dzieci. Będzie się działo. ;-)

Wspomnę, że na tarasie tak jak planowałam znajdują się  wiklinowe, vintage meble wypoczynkowe oraz te, które zrobiła moja osobista złota rączka czyli mój M. Nawet się nie spodziewałam, że mam w domu takiego Macgyvera! :-) Zrobił stolik i ławkę, ja uszyłam wszystkie widoczne na zdjęciach tekstylia. Wszystko wygodne, fajnie wyprofilowane… super się siedzi. Stolik podobał mi się od dawna, nawet myślałam o zakupie takiego do salonu..  ale ceny były szokujące. W każdym razie stolik  ma stać na zewnątrz i nie ma opcji, aby go wnieść do salonu..(pod tym warunkiem powstał…hi hi). Najgorsze jest to, że nawet po cichu nie wymienię mebli, bo do przeniesienia obecnego, ogromnie ciężkiego stolika z salonu potrzebowałabym ze dwa chłopa …;-))))  Coś wymyślę, tymczasem:

Zapraszam na taras.

Tak wyszło..

_DSC0961 (2)_DSC0932 (2)_DSC0941 (2)_DSC0925 (2)_DSC0935 (2)_DSC0964 (2)_DSC0970

_DSC0980 (2)

Jeżeli stolik komuś przypadł do gustu piszcie… możemy sklonować :-)

_DSC0928 (2)_DSC0989

Czas na zasłużony odpoczynek …. :-)

Pozdrawiam i do następnego,

K.

_DSC0998

Atelier.. part 2.

Jeśli pamiętacie, to dawno obiecany post.

Dzisiaj pracownia- ciąg dalszy.

_DSC0874

Myślę, że ukończona na tyle aby ją pokazać.  To pokój przechodni- dlatego też przypadł mi do użytku. Jest to salonik,( w którym przechowuję produkty ze sklepu), można tu poodpoczywać, popracować, wypić kawkę i w dwa kroki znaleźć się na tarasie. :-)

Urządzony w większości mebelkami z odzysku. Szafa kupiona na allegro jako francuski produkt, okazała się jednak polskim meblem. Świadczyła o tym metka na plecach. :-D Przy składaniu szafy, dodam baaardzo ciężkiej, o mały włos stracilibyśmy zdrowie albo nawet życie z moim psem. Jak zawsze mój futrzak dzielnie mi towarzyszy we wszystkim. Do zdarzenia doszło w trakcie nakładania górnej  płyty z gzymsem, wyślizgnęła mi się z rąk i spadła na mnie. Na szczęście skończyło się na okropnych siniakach na ramionach, rękach, nodze (pies miał większy refleks niż ja tylko go mocno wystraszyło) brr.. Szafa obiła ściany, wyrwała gniazdko, mówiąc krótko też się poturbowała… Po reperacji, malowaniu i wymianie (przy okazji)  bordowego aksamitu na szary, matowy materiał zmieniła się nie do poznania. Nie ma tego złego co by na dobre…a siniaki się zagoiły. :-)  I teraz cieszy oczy …

Korzystając z okazji  tego wpisu chciałabym nawiązać do nazwy sklepu i bloga. Jak wiecie Baśniowy Dom to nazwa sklepu internetowego, gdzie sprzedaję swoje produkty hand- made. A dlaczego baśniowy? To po prostu wyimaginowana nazwa mojego idealnego domu…. Tak sobie wymyśliłam.   Nie jest to nazwa mojego domu.  :-)  Marzę o takim. Staram się aby był  właśnie taki: bajkowy, baśniowy, może trochę niemodny, może mało firmowy, nostalgiczny, taka oaza spokoju … dom do odpoczywania. Ale dom to nie tylko ściany i meble, kolejne pierdułki, ale ludzie i jego klimat. Najcenniejsze…. :-)

Najlepszy sposób na oddanie tego co myślę będzie gdy wspomnę mój opis ze sklepiku:

Przyśnił mi się Dom….
Wesoły, przytulny, baśniowy…
Z wielkim oknem, beztroski, pełen śmiechu dziecka…

Zapachów i wspomnień z dzieciństwa
Dom magiczny, gdzie czas zatrzymał się w miejscu
Do którego ciągle chce się wracać i wspominać…

_DSC0891

Wieża Eiffla to produkt hand-made.

_CSC0916

Wszystkie widoczne na zdjęciach króliczki i poszewki na poduchy są do nabycia, dostępne od ręki.. :-)

_CSC0904_DSC0895_DSC0913_CSC0893_CSC0929_CSC0922_DSC0905 (2)_DSC0902z1z5z3

Pozdrawiam ciepło, :-)

K.

Make-up by Kasia.

Dzisiaj post zupełnie po za tematem wnętrzarskim.

Pokażę Wam czym się zajmuję. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że to ogromna cząstka mojego świata. Świata, w którym od parunastu lat przewijają się twarze, osoby, kobiety… Nie wyobrażam sobie życia bez mojej pracy- jednocześnie wielkiej pasji, hobby, bzika! Bez puzdereczek, pędzli i całego związanego z tym anturażu. Prawie każda kobieta lubi tego typu świecidełka. Ja jestem maniaczką. :-) Staram się ograniczać, bo do kufra się nie mieszczą (ale z różnym skutkiem). Powiem tak, sprawia mi to niebywałą satysfakcję i radość. Chciałam dzisiaj odsłonić rąbek moich prac i pozwolić się również bliżej poznać. :-)  Szkoda tylko, że nie wszystkie prace udaje mi się uwiecznić. Najczęściej niestety z pośpiechu, mojego roztargnienia, braku możliwości… Żałuję bo wiele makijaży pamiętam do dziś. Mam zapisane w pamięci, ale nie na zdjęciach. :-) Niektóre przedstawione poniżej otrzymałam dzięki uprzejmości par młodych, fotografów.  Jeszcze raz bardzo dziękuję. Wiadomo, że makijaż widziany okiem profesjonalisty prezentuje się znacznie lepiej. Ja w pośpiechu wykonuję ekspresowo zdjęcia najczęściej tam gdzie maluję (czyli  zawsze tam gdzie światło mam najlepsze). Może nie są najdoskonalsze, ale pamiątka pozostaje. :-)

Poznaję dzięki mojej pracy wiele przesympatycznych osób i doświadczam czasami wielu zabawnych, przemiłych sytuacji.

Pozdrawiam wszystkich, którzy się zobaczą. :-))

Także dzisiaj jak najbardziej trochę prywaty. :-)

Bez zbędnych opisów, zapraszam na mały, make- up’ owy przegląd. :-)

b2

b14

Zdj.Studio Sekrety Ślubne

b11

Zdj. Sławomir Trzeciak

b6b7

b9b10b8b15b1b10b6b12

Na zakończenie mam do Was pytanie o ulubiony kosmetyk do makijażu?

Oczywiście sama też odpowiadam śpiewająco : mój to eyeliner!  :-)  Kto mnie zna to na 100% się uśmiecha. :-D

Pozdrawiam ciepło,

K.