Gala kobiet z pasją..

Zaglądacie na bloga, podpytujecie… a tu cisza w eterze. ;-) Zapomnieć hasła do bloga i czekać, aż się przypomni mogłabym tylko ja. :-) No i jeszcze moja koleżanka, którą serdecznie pozdrawiam. Na szczęście jestem.

_DSC2024_DSC1955_DSC1997_DSC1964_DSC1970

Moi Drodzy w niedzielę 24 kwietnia w Pałacu Prymasowskim w Warszawie odbyła się Gala wręczenia nagród Kobieta z pasją 2015 oraz kiermasz wiosenny. Dzięki Wam czytelnikom i fejsbukowiczom wygrałam zaszczytny tytuł Kobieta z Pasją 2015.   Z tego miejsca chciałam serdecznie podziękować za każdy oddany na mnie głos w tym plebiscycie. To dla mnie niezwykłe wyróżnienie. Przede wszystkim cieszę się ogromnie, że moja pasja, która została zaprezentowana na łamach miesięcznika Moje Mieszkanie spotkała się z tak pozytywnym odzewem. Wszystkie pozytywne reakcje z Waszej strony: telefony, e-meile , gratulacje, które otrzymałam to wspaniały dowód na to, że warto poświęcić się pasji.  Ba! To wspaniałe, że pasja może stać się pracą i dawać tyle satysfakcji. Miło mi, że mnie wspieracie, trzymacie kciuki. Moi drodzy jeszcze raz serdecznie dziękuję za oddane głosy i za każde dobre słowo. :-)

Gala to znakomite wydarzenie i świetna inicjatywa. Za sprawą redakcji miesięcznika Moje Mieszkanie zebrało się tyle wspaniałych pasjonatek w jednym miejscu. Mogłyśmy się ze sobą spotkać i porozmawiać. Bardzo się cieszę ,że poznałam tyle fajnych i pozytywnie zakręconych dziewczyn. To prawdziwe pasjonatki, sympatyczne, bratnie dusze. :-) Szkoda, że dzieli nas tyle setek kilometrów.

W Pałacu zostałyśmy ugoszczone i docenione naprawdę iście królewsko. :-) Było pięknie i wykwintnie. Jeszcze raz dziękuję redakcji MM.

Poniżej ,,krótka,, fotorelacja z gali oraz naszej wycieczki do Warszawy. :-)

Zapraszam.

fullsizerender-6_DSC16922_DSC17214_DSC1726_DSC1489_DSC1557_DSC1551_DSC1640_DSC1420_DSC1616_DSC1607_DSC1463 Wiecie co sobie siedząc pomyślałam…  Świat jest taki piękny, przyroda maluje nam piękne obrazy. Szukając inspiracji w tworzeniu sięgamy często do natury, to oczywiste. Czasami otaczamy się kolorową łąką wokół siebie lub mamy ją choćby w głowie, epatujemy pozytywnymi kolorami na zewnątrz. Dla mnie najważniejsze jest, aby mieć tą kolorową łąkę w sercu!!!

Z serdecznymi pozdrowieniami

Kasia..

Co ma wisieć?

_DSC1049

Zawsze mam z tym odwieczny problem. Co zawiesić na ścianie? Czy zawiesić? Wbić gwóźdź? Czy nie? Jeszcze do tego mąż patrzy spod oka, bo ściany nowe, gładkie, a mnie się zachciewa je psuć. Oto jest pytanie… zostawić ścianę saute? Wkurzyć męża?   Dopieścić dom? :-D  Tak mam.. Przyznaje również bez bicia, że mam problem z dopasowaniem dekoracji ściennych. Dlatego ich unikałam jak ognia. Odkąd zmierzam ku końcowi remontu pokoju syna problem powrócił, bo u niego w pokoju musi coś wisieć. Dlatego na tapetę wkroczył temat ścian i zahaczył przy okazji o kilka innych pomieszczeń w domu.

Na pytanie: Co ma wisieć? Znalazłam najlepszą odpowiedź to PLAKAT.

I tutaj znowu pojawia się kolejny problem. Jaki plakat? Skąd plakat? Ach, to przekleństwo wyboru. Jest ich tyle, pięknych, czarno białych, kolorowych. Wszystko kusi i się człowiekowi podoba. Stwierdziłam jednak, że ograniczę się do dwóch tendencji  panujących ostatnio w modzie wnętrzarskiej. Mój wybór padł na retro i typografie. A gdzie ? Podpowiem, bo wiem, że wiele z Was bardzo lubi plakaty. (ja jak zawsze dwa lata za moda podążam ;-)  Osobiście już nacieszyłam oczęta wirtualnie i na żywo,  teraz zachęcam i Was do odwiedzenia strony www.myloview. Tym bardziej, że możecie wykorzystać rabat 30% na hasło BASNIOWY na cały asortyment w sklepie, nie tylko plakaty. Myślę, że warto. :-)

Ja na pewno wrócę na https://myloview.pl/plakaty/  i dokupię jeszcze coś retro.

  Do pracowni zakupiłam wspomniane motywy retro, synowi typografie. Damy z głowami zwierząt i intrygującą kobieta baran, niesamowicie mi wpadły w oko. Są trochę niepokojące,wzbudzają emocje. Do syna natomiast dwa pozostałe, bardziej nowoczesne. :-) Wybrałam do nich czarne ramy aczkolwiek nie wiem czy tutaj nie byłaby lepsza antyrama? Może passe-partout ? Ach te wybory. Naprawdę przekleństwo… :-)

I tak w pracowni mocny akcent- Plakat, w centralnym punkcie skupiający wzrok, jak dla mnie strzał w dziesiątkę.

_CSC0893

Tak było wcześniej

_DSC1031

Tak jest z ciemnym akcentem, plakaty rządzą :-)

_DSC1049_DSC1043_DSC1034_DSC1055_DSC1038_DSC1051Natomiast w pokoju mojego pierworodnego pusta ściana jak widzicie, aż  woła i prosi o galerię. Na razie prezentuje się tak:

_DSC1098_DSC1096

Dodam jeszcze, że odwaga wnętrzarska nadal u mnie postępuje. Gwoździe w ścianie to przy tym nic. W następnym poście pokaże Wam mój szalony czerwony projekt.

I oczywiście korzystajcie z rabatu:

basniowy

Pozdrawiam i zatem do następnego :-))

K.

Moje Mieszkanie.

To był wyjątkowy, wrześniowy dzień. Chyba trochę deszczowy ( jak mogłam nie zapamiętać pogody jaka wtedy była). Doskonale za to  pamiętam atmosferę jaka towarzyszyła temu spotkaniu. :-)  Po raz drugi gościłam w swoim domu wspaniałych, pełnych pozytywnej energii ludzi, pełnych pasji i profesjonalizmu. To jak mogło być?  No, super! Mowa tu o stylistce Agnieszce Osak Rejmer,  fotografie Sylwestrze Rejmer i Marzence Borowiec. W wyjątkowo miłej i wesołej atmosferze powstały przepiękne zdjęcia naszego domu, które możecie obejrzeć w najnowszym wydaniu miesięcznika Moje Mieszkanie. Taka sesja to wspaniała pamiątka, niezwykła przygoda i przede wszystkim ukoronowanie pracy mojej i męża. Niewątpliwie będziemy ją długo wspominać. Ale przede wszystkim, poznaliśmy bardzo serdecznych, ciepłych ludzi! I do tego jeszcze ta okładka 200-setnego wydania miesięcznika, po prostu … serce roście, dusza śpiewa….. Taka niespodzianka!

moje-mieszkanie-nr-042015_1859425

Pytacie często w e-mailach jak przebiega taka sesja i czy sama się zgłosiłam. Otóż, rozwieję teraz domysły. Dostałam propozycję sesji w moim domu od Agnieszki. Po raz pierwszy, nie ukrywam, długo się wahałam czy się zgodzić. Miałam wiele obaw i kotłujących się myśli po głowie.. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie… We wrześniu nie miałam już żadnych wątpliwości i zgodziłam się na drugą sesję bez zastanowienia. :-)

Sesja trwa prawie cały dzionek. To bardzo ciężka praca. Dla mnie przed jak się domyślacie, a dla wykonujących zdjęcia- w dniu sesji. Okraszona jest śmiechem, rozmowami jak na spotkaniu z przyjaciółmi. :-)  Ponoć ludzi dzielimy na: Jaśniaki – to tacy, przez których świeci jasne światło, takie ogrzewające, pełnowartościowe, zarażające dobrą energią. Tacy ludzie wchodzą gdzieś, mówią coś, śmieją się i od razu jest widno, jasno i ciepło drugiej osobie na sercu. I Ciemniaki- to tacy, którzy jeszcze szukają tego światła w sobie. :-)  No to jak się domyślacie, nasz dom długo po sesji jeszcze promieniał naładowany pozytywnymi fluidami od gości. :-)

Choć nie lubię baaaardzo się fotografować to na zakończenie moja fotografia. :-)

_DSC1034_DSC1114_DSC1094_DSC1125

Buźka,

podpis 2

Najprostszy gadżet…

Kto lubi poduchy? Ręka do góry!?…  Żartuję, to pytanie retoryczne.. i wiem, że wszystkie ręce są w górze. :-) Poduszka i łóżko…to najfajniejsze i najprostsze gadżety na świecie, ładujące nasze akumulatory, a nie odwrotnie. :-) Poduszka… Coś nieskomplikowanego i niezastąpionego, czego nie trzeba ładować, resetować, nie ma pinu, kodu i jest proste w obsłudze… hi hi   :-) Potrafi szybko odświeżyć wystrój, poprawić nastrój. No i… kto jej nie ma? Kto jej nie lubi? Ma aplikacje? Ba! No pewnie, że ma … każdy może odkryć swoje ulubione. Moje osobiste aplikacje  to: dekorowanie, relaks pod stopami :-D, boczny odpoczynek łokcia, spanie z ładowaniem akumulatorów. Po prostu same plusy, ba i o plusach, w dosłownym słowa znaczeniu, też będzie nieco dalej…..

Dzisiaj prezentacja nowości z mojego sklepiku.   Pooooooduchy, poooooduchy!……..         W Baśniowym Domu od jutra dostępne będą poduszki w skandynawskim stylu. Pojawią się modne ostatnio wzory, czyli plusiki albo krzyżyki, bo i z takim określeniem się spotkałam. W krajach skandynawskich ten motyw to ikona wzornictwa użytkowego i symbol nadziei.  Coś w tym jest .Ten charakterystyczny wzór, ma w sobie niesamowitą siłę w budowaniu klimatu we wnętrzu i jakąś pozytywną energię. Dodaje wnętrzu pazura, skupia uwagę… Niby nic, a jednak. :-)  Są i poduchy w choinki, pojawia się wzór zwierzaków zimowych tj. lis, jeleń, łania. Na razie tyle, aczkolwiek  Ci co śledzą mój funpage na facebooku na pewno zauważyli więcej poduszkowych wzorów i kolorów. Wszystkie są możliwe do zamówienia. :-) Kombinacji jest wiele. Proszę pisać, pytać … :-) Odpowiem. ;-)

Prezentacja skandynawskich wzorów poduch w moich nie skandynawskim wnętrzu…hm. Co teraz? Zastanawiałam się nad tym. Bardzo podobają mi się te motywy i choć może ktoś uważać, że będzie się to gryzło z moim angielsko- francuskim stylem … trudno! Przekorna jestem. :-)

Czuję, że ciągnie mnie ku prostocie.

Spróbowałam, poaranżowałam, oceńcie jak wyszło. :-)

Zapraszam.

_DSC1375

134_DSC1289

_DSC1248-horz_DSC1351

_DSC13622_DSC1299_DSC1304_DSC1324-horz32_DSC1242

 Chętnie poczytam o tym jaką aplikację poduchową najczęściej wykorzystujecie ??? :-D Ja z pewnością dzisiaj uruchomię, w trakcie ulubionego filmu, boczny odpoczynek łokcia. :-)))

Przesyłam pozdrowienia,

Zapoduszkowana,

K.

Atelier.. part 2.

Jeśli pamiętacie, to dawno obiecany post.

Dzisiaj pracownia- ciąg dalszy.

_DSC0874

Myślę, że ukończona na tyle aby ją pokazać.  To pokój przechodni- dlatego też przypadł mi do użytku. Jest to salonik,( w którym przechowuję produkty ze sklepu), można tu poodpoczywać, popracować, wypić kawkę i w dwa kroki znaleźć się na tarasie. :-)

Urządzony w większości mebelkami z odzysku. Szafa kupiona na allegro jako francuski produkt, okazała się jednak polskim meblem. Świadczyła o tym metka na plecach. :-D Przy składaniu szafy, dodam baaardzo ciężkiej, o mały włos stracilibyśmy zdrowie albo nawet życie z moim psem. Jak zawsze mój futrzak dzielnie mi towarzyszy we wszystkim. Do zdarzenia doszło w trakcie nakładania górnej  płyty z gzymsem, wyślizgnęła mi się z rąk i spadła na mnie. Na szczęście skończyło się na okropnych siniakach na ramionach, rękach, nodze (pies miał większy refleks niż ja tylko go mocno wystraszyło) brr.. Szafa obiła ściany, wyrwała gniazdko, mówiąc krótko też się poturbowała… Po reperacji, malowaniu i wymianie (przy okazji)  bordowego aksamitu na szary, matowy materiał zmieniła się nie do poznania. Nie ma tego złego co by na dobre…a siniaki się zagoiły. :-)  I teraz cieszy oczy …

Korzystając z okazji  tego wpisu chciałabym nawiązać do nazwy sklepu i bloga. Jak wiecie Baśniowy Dom to nazwa sklepu internetowego, gdzie sprzedaję swoje produkty hand- made. A dlaczego baśniowy? To po prostu wyimaginowana nazwa mojego idealnego domu…. Tak sobie wymyśliłam.   Nie jest to nazwa mojego domu.  :-)  Marzę o takim. Staram się aby był  właśnie taki: bajkowy, baśniowy, może trochę niemodny, może mało firmowy, nostalgiczny, taka oaza spokoju … dom do odpoczywania. Ale dom to nie tylko ściany i meble, kolejne pierdułki, ale ludzie i jego klimat. Najcenniejsze…. :-)

Najlepszy sposób na oddanie tego co myślę będzie gdy wspomnę mój opis ze sklepiku:

Przyśnił mi się Dom….
Wesoły, przytulny, baśniowy…
Z wielkim oknem, beztroski, pełen śmiechu dziecka…

Zapachów i wspomnień z dzieciństwa
Dom magiczny, gdzie czas zatrzymał się w miejscu
Do którego ciągle chce się wracać i wspominać…

_DSC0891

Wieża Eiffla to produkt hand-made.

_CSC0916

Wszystkie widoczne na zdjęciach króliczki i poszewki na poduchy są do nabycia, dostępne od ręki.. :-)

_CSC0904_DSC0895_DSC0913_CSC0893_CSC0929_CSC0922_DSC0905 (2)_DSC0902z1z5z3

Pozdrawiam ciepło, :-)

K.

Atelier… part1.

Zapraszam do mojego atelier…

_CSC0211

Dzisiaj przedstawiam zapowiedzianą we wcześniejszym poście, moją pracownię. Miejsce, w którym mnożą się króliki :-) , składa się z dwóch pomieszczeń. Jak się domyślacie dziś odsłonię tylko jedno wnętrze. Tu w nim, tkwi źródło  Baśniowego Domu,  czyli mojego sklepiku. To wnętrze jest bardziej kolorowe. Pokoje przechodzą od ponad pół roku lekki lift. Lift obejmował zmiany koloru ścian, ujednolicenia koloru przypadkowych mebli. Założenie przy urządzaniu pracowni  było jedno: trochę starego, trochę nowego i swoisty stylistyczny zez.

Szafa i komoda to baaardzo stare meble, uratowane prze ze mnie przed unicestwieniem parę lat temu. O mały włos a poszłyby z dymem. Ocalił je telefon od przyjaciela z propozycją przejęcia zbędnego balastu. :-) Chciałam aby były vintage, dlatego ich nie reperowałam. Wyczyściłam i wymalowałam profesjonalnymi farbami do mebli natryskowo, później przetarłam. Stół w stylu ludwikowskim był w równie opłakanym stanie. Nabrał lekkości i wyglądu po pokryciu go farbą Old White, Annie Sloan.

_CSC0216_CSC0218_CSC0148_CSC0165_CSC0268Stara, ikeowska witryna została przeznaczona do przechowywania części materiałów, reszta pomieściła się w komodzie, natomiast szafa kryje w sobie wiele niespodzianek. Jedno też jest pewne, jest mega pojemna. ;-)

Wokół biurka, z maszyną w roli głównej, znajdują się półki, półeczki i szufladki do przechowywania przyborów do szycia, malowania, itp.

_CSC021412131511_CSC0332I tak właśnie szepnę Wam na ucho, że w tym, przedstawionym dzisiaj przeze mnie miejscu dokonuje się radość tworzenia!!! Oraz często odsłaniają się tajemnice dotąd nie znanych mi umiejętności. :-)

Na pożegnanie machają do Was ostatnie dzieła: Marysia i Doro-tka.

Aaa zapomniałabym, na  jednym ze zdjęć znajduje się obiecany cukieras na  kolejne Candy.

Będzie, będzie, już niedługo.

Pozdrawiam,

Kasia.

_DSC0115

_DSC0169